Kobiety pracujące

Magdalena Środa, która dała się poznać szerszej publiczności jako pełnomocnik ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, z dość kwaśną miną przyjęła likwidację tego urzędu i koniec swej kariery na tym stanowisku. Zapewne zapamiętana zostanie głównie za kontrowersyjną wypowiedź o związkach polskiego Kościoła z przemocą wobec kobiet. Opinia równie niefortunna, co głupia i niemająca pokrycia w rzeczywistości. Ale nie ten aspekt dokonań byłej pani pełnomocnik chciałbym poruszyć.

Hasła, które miała wypisane na swych sztandarach pani Środa, generalnie kontestowały tradycyjną rolę kobiety, zakaz antykoncepcji, aborcji czy zmuszanie kobiet do rodzenia dzieci. Z drugiej strony propagowały nową rolę w społeczeństwie kobiet, które dziś mają rozbudzone aspiracje zawodowe i powinny mieć prawo i szansę ich realizacji.

Oczywiście, tylko ślepiec nie zauważa, że rola kobiety w rodzinie czy społeczeństwie zmieniła się znacznie w ciągu ostatniego pół wieku. I prawdą jest, że kobietom o wiele trudniej niż mężczyznom realizować ambicje zawodowe, gdy chcą to pogodzić z wychowywaniem dzieci, życiem rodzinnym. Mam jednak spore wątpliwości, gdy za naprawianie tego stanu rzeczy biorą się odgórnie i centralnie wojowniczy urzędnicy, dodatkowo robiący wokół siebie dużo szumu, jak Magdalena Środa.

Można oczywiście wymuszać różnymi ustawami, że kobieta ma prawo wrócić do pracy po urlopie wychowawczym. I słusznie. Pracodawcy są jednak zazwyczaj na tyle pomysłowi, że gdy będą się chcieli pozbyć takiej pracownicy, to i tak dopną swego, np. zwalniając kilka ją tygodni czy miesięcy później.

Co więc można zrobić? Ja wolałbym, żeby pracodawcy zrozumieli, iż w pracowników, także płci żeńskiej, inwestować się opłaci. I nie jest to tylko hasło z podręczników menedżerskich. Niedawno miałem okazję przyjrzeć się, jak to wygląda w praktyce w firmie SAS Institute, która specjalizuje się w dostarczaniu oprogramowania typu business intelligence. Model wypracowany przez dział Human Resources (kadrowy) tej firmy można by określić jako supersocjalny. W Cary, w Karolinie Północnej, gdzie jest kolebka i główna siedziba firmy, pracuje ponad 4 tys. osób. Tydzień pracy zatrudnionych tam ludzi wynosi 35 godzin, na miejscu mogą korzystać z bezpłatnej opieki lekarskiej (w tym porad psychologów), obiektów sportowych (także w godzinach pracy), warsztatu samochodowego; przysługują im bezterminowe urlopy chorobowe. Na terenie campusu w Cary jest przedszkole dla dzieci pracowników, gdzie pod opieką wyspecjalizowanego personelu spędza czas blisko 1000 dzieci pracowników. Całkiem normalny jest więc obrazek, kiedy matka w godzinach pracy wpada po dziecko, aby zjeść z nim obiadek.

Efekt? SAS to nie tylko jeden z najbardziej pożądanych pracodawców w USA, ale okazuje się, że około połowy pracowników stanowią kobiety. I to bez żadnych odgórnych założeń, rozporządzeń, ustaw, głośnych haseł o równouprawnieniu, walce z dyskryminacją itp.

Kierujący SAS-em doszli do przekonania, o czym mówią też szefowie krakowskiego Centrum Oprogramowania Motoroli, że zespoły zróżnicowane np. pod względem wykształcenia, doświadczenia, pochodzenia i płci pracują efektywniej, są bardziej innowacyjne. Dlatego Motorola od kilku lat z powodzeniem organizuje w Polsce konkurs dla młodzieży licealnej pod hasłem „Diversity, czyli różnorodność”. Jego celem jest m.in. zachęcanie młodzieży szkół średnich, a zwłaszcza dziewcząt, do wyboru kierunku studiów informatycznych i zmiana stereotypowego postrzegania zawodu inżyniera oprogramowania.

Co ciekawe, dobrą robotę, jaką w tym zakresie wykonuje Motorola, doceniła Magdalena Środa i uhonorowała firmę nagrodą „Szwedzkich Okularów Równości”. W uzasadnieniu jednak trochę ze smutkiem przeczytałem, że nagroda jest przyznawana osobom lub instytucjom, które swoimi działaniami najlepiej promują ideę równouprawnienia kobiet i mężczyzn oraz dostrzegają problem dyskryminacji płciowej. Od razu zapachniało mi propagandą. Myślę, że akcent powinien być inny. Propagowanie takich przykładów przyniosłoby kobietom więcej korzyści, gdyby przedstawiane były w kontekście, że tego rodzaju postępowanie firmom się opłaca.

Marek Jaślan jest dziennikarzem polskiej edycji dwutygodnika BusinessWeek